In English

Dr Blues przepytany

opublikowano w dziale Polska

Nakładem wytwórni Flower Records ukazała się nie­dawno pierw­sza płyta for­macji Dr Blues & SOUL RE VISION, album „In The Mid­night Hour…”. Z liderem zespołu, Krzysz­tofem Rybar­czykiem, poroz­mawialiśmy o gitarze Lucille, fascynacji soulem i realiach współ­czesnego rynku muzycznego:

Blues​.pl: Spo­tkaliśmy się żeby poroz­mawiać o muzyce, ale zanim to, nie mogę nie zapytać o gitarę z okładki – czy to TA Lucille?

Dr Blues (Krzysz­tof Rybar­czyk): To jest absolut­nie TA Lucille z TEJ serii (śmiech). Spo­tkałem się z B.B. Kin­giem w marcu 1996 roku. To spo­tkanie cał­kowicie zmieniło mnie muzycz­nie. Od tego momentu jestem przede wszyst­kim zafascynowany grą i śpiewem Króla Bluesa, nie umniej­szając znaczenia i roli innych wykonaw­ców. Wcześniej bar­dziej interesowałem się twór­cami z kręgu bluesa chicagow­skiego, co znaj­duje ciągle upust w typowo bluesowej kapeli Wielka Łódź, którą prowadzę z przyjaciółmi od prawie trzydziestu lat do dziś. A grupa Dr Blues & SOUL RE VISION powstała właśnie, między innymi, jako skutek mojej fascynacji brzmieniem, bogat­szą har­monią utworów i cechami stylu zespołów B.B. Kinga oraz twór­ców soulowych.

Blues​.pl: Czy nie ma sprzecz­no­ści w byciu liderem dwóch zespołów? Czy nie czujesz się roz­darty, podzielony?

Dr Blues: Czasami spo­tykam się ze stwier­dzeniami, mówiąc w skrócie, że „trudno służyć dwóm panom”. Ale czy ja coś dzielę, roz­rywam się? Jestem liderem dwóch zespołów, bo mam pomysł na dwie odmienne stylistyki. Nie chciałem modyfikować stylu i wizerunku Wiel­kiej Łodzi, a rów­nocześnie chciałem zająć się wykonywaniem soulu, który także mnie fascynował od lat, to co miałem zrobić? Stworzyłem drugi zespół (śmiech)! Dla mniej świadomych, przy­pad­kowych odbior­ców róż­nica stylistyczna może jest nie­wielka, ale dla osłuchanych blues­fanów z pew­no­ścią wyrazista. Soul to gatunek bar­dzo bliski bluesowi, muzycz­nie zawiera wiele jego elemen­tów. Ja nie jestem roz­darty, ja po prostu wykonuję muzykę, którą kocham. I w jed­nym i w drugim zespole.

Blues​.pl: Fascynacje B.B. Kin­giem nie tylko widać po instrumen­cie, ale też słychać na płycie. Muzyka Dr Blues & SOUL RE VISION zdaje się mieć mocno „B.B. Kin­gowe” brzmienie, zarówno jeśli chodzi o gitarę prowadzącą, jak i aran­żacje muzyki, czy wykorzystanie sek­cji dętej. Czy to zamierzony efekt?

Dr Blues: A czy może to być przy­pad­kowe? Moje fascynacje jako słuchacza prze­noszą się na stronę wykonaw­czą mojej muzyki. Choć nie nazwał­bym też tego co robimy kopiowaniem Mistrza. Myślę, że to obrana przez nas stylistyka narzuca określone skojarzenia. Nie odkrywamy nowych lądów. W klasycz­nym soulu instrumenty dęte są wszech­obecne i stanowią pod­stawę jego tradycyj­nego brzmienia. Opracowując utwory nie mamy na celu uzyskania brzmienia zespołu B.B. Kinga, tylko obracamy się ciągle w tradycyj­nej stylistyce soulowej i rhythm’n’bluesowej. Gdy gramy bez peł­nej sek­cji dętej, wtedy odległość brzmieniowa jest więk­sza. Utwory grane przez B.B. Kinga mają charak­terystyczną budowę, z jed­nej strony dość wzbogaconą jak na blues har­monię, a z drugiej bar­dzo bluesowy klimat, melodykę, tradycyjne aran­żacje. Czasami zbliżamy się bar­dzo do tych wzor­ców. Ale w przy­gotowywanych obec­nie utworach szukamy już więk­szego zróż­nicowania i korzystamy z innych przy­kładów brzmień ze złotego okresu soulu.

Blues​.pl: O ile blues ma u nas grono wier­nych mu wykonaw­ców, o tyle klasyczny soul w Pol­sce nie ist­nieje. Skąd zain­teresowanie muzyką Wil­sona Pic­ketta, Eddie’go Floyda, Bena E. Kinga czy Ray’a Charlesa?

Dr Blues: To dość dawne dzieje, acz póź­niej­sze niż moje pier­wotne zain­teresowania klasycz­nym, czar­nym bluesem. W latach 90-​tych zacząłem stop­niowo słuchać coraz więcej wykonaw­ców z kręgu rhythm’n’bluesa, funku, soulu, a nawet współ­czesnego R’n’B. Słucham i cenię muzykę, która mnie porusza, w której echa i korzenie bluesowe są wyraźne. Muszę też przy­znać, że nigdy nie fascynował mnie stylistycz­nie biały blues anglosaski czy rock. Soul posiada bogat­szą har­monię, bar­dziej elastyczne formy utworów niż blues. To daje więk­sze moż­liwo­ści wykonaw­cze, zachowując rów­nocześnie bluesowy klimat muzyki – to mnie w niej pociąga. Nie­zależ­nie od tego, utwory soulowe są powszech­nie roz­poznawalne i lepiej kojarzone, choć nie­koniecz­nie właśnie ze swoim soulowym rodowodem. Czasami bar­dziej znane są pewne wykonania disco czy pop, niż pierwowzory!

Gdy dwa lata temu wróciłem do czyn­nego, aktyw­nego życia muzycz­nego stwier­dziłem, że warto spróbować pograć także taką muzykę, którą chciałem wykonywać już od dawna oprócz bluesa, rów­nolegle z bluesem. Poznałem basistkę Asię Dud­kow­ską, która już wcześniej poznała bluesowe klimaty i stwier­dziliśmy, że byłoby interesujące stworzenie zespołu, który nie tylko będzie wykonywał tę arcyciekawą, choć prak­tycz­nie zapo­mnianą już muzykę, ale też będzie wyróż­niał się ogól­nym wizerun­kiem i kon­cep­cją muzyczną. Stylistycz­nie płyniemy być może trochę „pod prąd” – to prawda, ale to właśnie nas fascynuje. Znaleź­liśmy z Asią wspólny język muzyczny, znakomicie się rozumiemy, uwiel­biamy występować i bawić się na scenie razem z naszymi słuchaczami. Naszymi odbior­cami są fani bluesa, do nich przede wszyst­kim kierujemy naszą muzykę.

Blues​.pl: Na płycie, poza stałym czteroosobowym składem, pojawiają się różni muzycy. Jak wygląda SOUL RE VISION na co dzień?

Dr Blues: Nie od dziś wiadomo, że zespół to przede wszyst­kim styl, pomysł, brzmienie, lider. Trzon naszej grupy tworzą cztery osoby: para na fron­cie, czyli Asia Dud­kow­ska grająca na basie oraz ja – śpiewający, grający i prowadzący zespół oraz Janusz Musielak na gitarze i Tomek Boguś na per­kusji. Bar­dzo zależy nam na jak naj­wyż­szym poziomie wykonaw­czym cało­ści. Byłoby nie­moż­liwe utrzymanie w dzisiej­szych czasach zespołu w którym graliby dodat­kowo znakomici muzycy na zasadach wyłącz­no­ści z pełną dys­pozycyj­no­ścią czasową, bo rynek muzyczny nie umoż­liwia obec­nie takiego roz­wiązania. Znają tę muzykę, uwiel­biają ją tak jak my i nie ma żad­nego problemu ze zmien­no­ścią składu. Dlatego współ­pracujemy z kil­koma fenomenal­nymi muzykami, którzy grają z nami wymien­nie w zależ­no­ści od swojej dostęp­no­ści. A dodat­kowo jest to atrak­cyjne dla naszych słuchaczy ponie­waż prak­tycz­nie każdy kon­cert jest nie­po­wtarzalny, gdyż gramy go w nieco innym składzie. To dodat­kowo ubar­wia muzykę Dr Blues & SOUL RE VISION i nasz wizerunek, bo zawsze jest pewną nie­spodzianką, którzy muzycy z nami wystąpią na kon­kret­nej scenie.

Fot. www​.soul​revision​.pl

Opublikowano: 2013-01-06 19:41:06
Źródło: Blues.pl

Ostatnio opublikowane w dziale
© Blues.pl 2000-2016 | Code & design PMK Design