In English

Blues.pl na Facebooku — zostań fanem!

26 kwietnia 2015 r.

Najnowsze wiadomości RSS Twitter Facebook

Lynyrd Skynyrd w Polsce

opublikowano w dziale Polska

Na tę wiadomość miłośnicy southern-​rocka czekali bar­dzo długo – Lynyrd Skynyrd wystąpi w Pol­sce! Jedna z naj­waż­niej­szych grup w amerykań­skiej muzyce, przez wielu określana słowem „legenda” pojawi się w naszym kraju na zaproszenie Agen­cji Tan­gerine i 3 maja zagra w War­szawie w Hali Tor­war. Przed gwiazdą wieczoru na scenie pojawi się Dżem.

Bilety dostępne są na tic​ket​pro​.pl. Zachętą do ich nabycia i przed­smakiem tego, co czeka fanów w maju niech będzie dostępny na YouTube oficjalny teledysk do utworu „Homegrown” z płyty „Last Of A Dyin’ Breed”, którą promować będą artyści.

Źródło: Agencja Tangerine

Duke Robillard na Warsaw Blues Night! Sprawdź kto wygrał zaproszenia na Blues.pl.

opublikowano w dziale Polska

„Jedna z naj­słyn­niej­szych bluesowych orkiestr świata, założona w 1967 roku przez Duke’a Robil­larda i pianistę Ala Copley’a to Room­ful Of Blues” – taka była poprawna odpowiedź w przy­gotowanym przez por­tal Blues​.pl i organizatorów War­saw Blues Night kon­kur­sie, w którym mogli­ście wygrać jedno podwójne zaproszenie na pol­ski kon­cert Duke’a Robil­larda, który 16 marca odbędzie się w war­szaw­skich Hybrydach. Będzie to pierw­szy po sied­miolet­niej prze­rwie występ artysty na War­saw Blues Night.

Wśród osób, które przy­słały do Redak­cji prawidłowe odpowiedzi, szczę­ście w losowaniu miała Marika z War­szawy, gratulujemy!

Źródło: Blues.pl i Warsaw Blues Night

Duke Robillard na Warsaw Blues Night! Wygraj zaproszenie na Blues.pl.

opublikowano w dziale Polska

16 marca, po sied­miolet­niej prze­rwie, na jedynym kon­cer­cie w Pol­sce, wystąpi w war­szaw­skich Hybrydach wir­tuoz swingowo-​bluesowej gitary, Duke Robil­lard z zespołem. Gitarzysta, znany ze współ­pracy z The Legen­dary Blues Band czy The Fabulous Thun­der­birds, miał już okazję grać na War­saw Blues Night w 2008 roku udowad­niając, że jest jed­nym z naj­ciekaw­szych instrumen­talistów gatunku.

Razem z organizatorami War­saw Blues Night, przy­gotowaliśmy dla Naszych Czytel­ników kon­kurs, w którym do wygrania jest jedno podwójne zaproszenia na ten wyjąt­kowy wieczór. Żeby je zdobyć należy polubić Blues​.pl na Facebooku, a potem odpowiedzieć na pytanie: „Jak się nazywa jedna z naj­słyn­niej­szych bluesowych orkiestr świata, założona w 1967 roku przez Duke’a Robil­larda i pianistę Ala Copley’a”?

Odpowiedzi, z hasłem „Kon­kurs – Duke Robil­lard” w temacie, prosimy przy­syłać na redak­cyjny adres e-​mail blues@​blues.​pl. W tre­ści wiadomo­ści należy podać swoje imię i nazwisko, adres, a także kon­tak­towy numer telefonu. Na Wasze maile czekamy do piątku 13 marca, do godziny 12:00. Nie­długo potem ogłosimy zwycięzcę losowania!

Źródło: Blues.pl i Warsaw Blues Night

Jan „Kyks” Skrzek nie żyje

opublikowano w dziale Polska

Jan „Kyks” Skrzek nie żyje. Śląski bluesman zmarł 29 stycz­nia w szpitalu w Katowicach-​Ligocie. Jak czytamy w Dzien­niku Zachod­nim, który podał tę wiadomość, 62-​letni Skrzek trafił do szpitala tydzień wcześniej z udarem mózgu. Został znaleziony przez muzyków Śląskiej Grupy Bluesowej, z którą miał pojechać na kon­cert w Nakle Śląskim. Po tym incyden­cie Śląska Grupa Bluesowa zagrała bez Skrzeka i roz­poczęła zbiórkę pieniędzy na rehabilitację swojego front­mana. Wydawało się, że stan zdrowia Jana Kyksa Skrzeka się poprawia, bo odzyskał świadomość i już zaczął się komunikować z otoczeniem. Nie­stety w nocy z 28 na 29 stycz­nia doszło do tragedii.

To śląska tragedia. Brak mi słów. W głowie mi się to nie mie­ści. Czas jakby stanął. Było „O mój Śląsku umierasz mi w biały dzień”, a teraz jest „O mój Józku, umierasz mi w biały dzień” – powiedział Dzien­nikowi Zachod­niemu Józef Skrzek, brat Kyksa.

O tym jak ważną postacią był dla śląskiej muzyki, nie tylko bluesa, niech świad­czy dostępny na YouTube teledysk Miuosha z gościn­nym udziałem Kyksa i wykorzystanym frag­men­tem jed­nej z jego naj­waż­niej­szych pieśni.

Polacy na IBC: Two Timer

opublikowano w dziale Świat

W kategorii „Zespół” z rekomen­dacji Stowarzyszenia Jimiway – Towarzystwa Adoracji Bluesa i Rocka lat 70. na Inter­national Blues Chal­lenge zaprezen­towała się poznań­ska grupa Two Timer, grająca elek­trycz­nego bluesa i czer­piąca z korzen­nych wzor­ców gatunku, z zachowaniem tradycyj­nego, utrzymanego w stylu lat 60. i 70. brzmienia. Swoją muzykę określają jako „grunge blues na sterydach” i z nią pokazali się w Memphis.

Źródło: Blues.pl

Polacy na IBC: Dr Blues & SOUL RE VISION

opublikowano w dziale Świat

W kategorii „Zespół” z rekomen­dacji Pol­skiego Stowarzyszenia Bluesowego na Inter­national Blues Chal­lenge zaprezen­towała się grupa Dr Blues & SOUL RE VISION. For­macja pokazała Amerykanom mieszankę elek­trycz­nego, wiel­komiej­skiego bluesa i klasycz­nego soulu.

Źródło: Blues.pl

Polacy na IBC: Romek Puchowski

opublikowano w dziale Świat

W kategorii „Solo/​Duo” z rekomen­dacji Stowarzyszenia Jimiway – Towarzystwa Adoracji Bluesa i Rocka lat 70. na Inter­national Blues Chal­lenge zaprezen­tuje się Romek Puchow­ski. Mistrz gitary slide i specjalista od bluesa głębokiej Delty, ale też artysta, który w swojej twór­czo­ści nie boi się eks­perymen­tów i nowoczesnych roz­wiązań, z iPhone’m w roli instrumentu włącz­nie. Jak Amerykanie przyjmą takiego progresyw­nego bluesmana?

Źródło: Blues.pl

Blues.pl poleca

Mystic Productions i bluesowe nowości

Jesz­cze kilka lat temu znalezienie zagranicz­nych bluesowych nowo­ści w pol­skich sklepach płytowych było spo­rym wyzwaniem. Dziś, zarówno naj­waż­niej­sze europej­skie i amerykań­skie oficyny, jak i mniej­sze, ciekawe wytwór­nie, cieszą się dobrą dys­trybucją i łatwym dostępem do pol­skich melomanów. Duża w tym zasługa wydaw­nictw pokroju Mystic Produc­tions, które dbają o to, aby bluesowe nowo­ści nie omijały Pol­ski. Także te „jesz­cze ciepłe”. Do tej kategorii należy wydany kilka dni temu przez holen­der­ską wytwór­nię Provogue album Beth Hart, „Bet­ter Than Home”. Opisując jej poprzed­nią płytę wspo­mniałem, że głos Beth Hart brzmiał tam dużo doj­rzalej niż wcześniej; produk­cja i realizacja nagrań były znakomite; a same utwory dobrze napisano i pierw­szorzęd­nie wykonano. To samo można powiedzieć o „Bet­ter Than Home”. Zresztą sama artystka mówi o tej płycie, że to jej naj­doj­rzal­sze muzyczne dziecko. Całość utrzymana jest głów­nie w roz­lanej, delikat­nej kon­wen­cji, ale wokalny pazur też tam można znaleźć, choć zdecydowanie rzadziej niż dotąd. Piękna płyta i bar­dzo ją polecam.

Coś w cał­kiem innej stylistyce i z cał­kiem innym zapleczem, to malutka, nie­zależna wytwór­nia Big Legal Mess i surowy bluesman w starym stylu – Leo Bud Welch z płytą „I Don’t Prefer No Blues”. Jeśli zawarty tam blues kojarzy się z grubo ciosanymi produk­cjami, jakie od połowy lat 90tych wychodziły z taśmy produk­cyj­nej wytworni Fat Possum Records, to słusz­nie. Big Legal Mess to bowiem wytwór­nia córka Fat Possum i tak jak w katalogu mamy, także w jej archiwach znaj­dziemy naj­praw­dziw­szego, naj­surow­szego bluesa jakiego tylko można sobie wyobrazić na początku XXI wieku. Rok temu, mając wtedy 81 lat, Leo Welch nagrał dla Big Legal Mess swoją debiutancką płytę, o mocno gospelowym charak­terze. Kolejna w dorobku miała już być bluesowa i tak rzeczywi­ście się stało. All­music Guide pisze, że „to połączenie chropowatego Delta Bluesa spod znaku R.L. Burnside’a z wczesnym chicagow­skim soun­dem Muddy Watersa”. Jak byśmy tego nie nazwali, usłyszeć takiego bluesa w roku 2015 to spore zaskoczenie.

Muzyczną ciekawostką, choć sto razy bar­dziej od Welcha nowoczesną, jest nowy album grupy har­monij­karza Johna Pop­pera, Blues Traveler – „Blow Up the Moon” wydany przez Loud & Proud Records, czyli Blues Traveler w wer­sji pop. Choć mieszanie bluesa z popem purystom nie zawsze jest smak, nie można zaprzeczyć, że takie eks­perymenty są ciekawe i na pewno znaj­dują swoją publicz­ność. Z takiego założenia wyszedł John Pop­per zapraszając do nagrania „Blow Up The Moon” cał­kiem pokaźną grupę gości. Nie­stety, może dlatego że to głęboko-​popowy światek te nazwiska mnie nie mówią nic, ale słucha się ich przyjem­nie – szczegól­nie wtedy, gdy mamy ochotę na trochę lek­kiej, radiowej roz­rywki w dobrym guście.

Znakomite nazwiska, i to bar­dzo dobrze znane każ­demu miłośnikowi bluesa, słychać na nowej płycie Rob­bena Forda – wydanej podob­nie jak krążek Bet Hart przez Provogue Records. Wśród gości Keb’ Mo, Robert Ran­dolph, War­ren Haynes czy Sonny Lan­dreth. Kiedy dodać to tego łatwość, z jaką w prze­strzeni między bluesem, jaz­zem a fun­kiem porusza się Ford, album „Into The Sun” staje się jedną z tych pozycji, których na pewno trzeba posłuchać. Jak dobrze, że podob­nie jak w przy­padku pozostałych, opisanych wyżej płyt, dzięki Mystic Produc­tions można to zrobić w swoim ulubionym płytowym sklepie nieopodal.

Prze­mek Draheim

Wydawca: Provogue Records, Big Legal Mess, Loud & Proud Records
Posłuchaj: www.mystic.pl

Van Morrison
„Duets: Re-Working The Catalogue”

Legen­darny irlandzki bard, Van Mor­rison, nagrał do tej pory ponad 360 utworów zebranych na 34 albumach. Na tym naj­now­szym, trzydziestym piątym, zatytułowanym „Duets: Re-​Working The Catalogue”, znalazły się nowe inter­pretacje klasycz­nych piosenek wokalisty, nagrane na nowo, w towarzystwie takich gwiazd jak wspo­mniany Michael Bublé, Steve Win­wood, Bobby Womack, Mark Knop­fler, Natalie Cole czy córka artysty – Shana Mor­rison. „Duets: Re-​Working The Catalogue” ukazała się 24 marca, a wraz z nią nowe inter­pretacje utworów Vana Mor­risona. Nie są to jed­nak dobrze znane klasyki – artysta postanowił dać drugą szansę jed­nym ze swoich ulubionych kom­pozycji. Do współ­pracy przy płycie Mor­rison zaprosił artystów, których darzy szacun­kiem i którzy są dla niego inspiracją. Płyta nagrywana była przez cały ubiegły rok w rodzin­nym mie­ście artysty, Bel­fa­ście oraz w Lon­dynie. Oprócz samego piosen­karza produk­cją krążka zajęli się Don Was (znany ze współ­pracy np. z Joh­nem Mayerem czy Eltonem Joh­nem) i Bob Rock (producent m.in. Michaela Bublé czy zespołu Metal­lica). Całość brzmi świet­nie i naprawdę wpada w ucho, co potwier­dza każda z 16 piosenek. W sumie ponad 65 minut muzyki. Sporo tego. Sporo też nie­zwykle pozytyw­nych recen­zji tego krążka w Inter­necie – od bar­dzo emocjonal­nie nastawionych, a przez to naprawdę wymagających fanów Mor­risona wpisujących swoje krót­kie komen­tarze w ser­wisach sprzedażowych pokroju amerykań­skiego Amazona, po krytyków i bran­żowe media. The Daily Mail napisał o tym krążku tak: „Kiedy masz w swoim katalogu blisko 360 oryginal­nych piosenek, na pewno będą wśród nich jakieś ukryte skarby. I tak z pew­no­ścią jest w przy­padku tej płyty. To mistrzow­ska kom­pozycja dla ducha, która daje ponowne życie gar­ści piosenek, zaczynając od tych z lat 70-​tych. Ten album mógłby być nagrany 40 lat temu i brzmieć tak samo, jak brzmi teraz. Ale kiedy na jed­nej płycie spo­tyka się jeden z naj­lep­szych Cel­tyc­kich soulowych głosów z wokalistami kalibru Boby Womacka czy Mavis Staples, potrzeba używania studyj­nych sztuczek jest nie­wielka”. Mądre słowa. Dobrym ich potwier­dzeniem są na przy­kład duety nagrane z brytyj­skimi weteranami rhythm’n’bluesa, tak w końcu bliskiego Vanowi Mor­risonowi. W tej kategorii przy mikrofonie pojawiają się obok niego, Geo­r­gie Fame, Steve Win­wod i Chris Far­lowe. Bluesa reprezen­tuje tez Taj Mahal. Bar­dzo dobre granie. (pd)

Wydawca: Sony Music Poland
Posłuchaj: www.sonymusic.pl

Gov’t Mule i goście

War­ren Haynes i grupa Gov’t Mule, na czele której stoi, to dziś for­macja ciesząca się nie­mal kul­towym statusem. Każda ich kolejna płyta to muzyczne wydarzenie, zawsze ciekawe, a nie­rzadko zaskakujące, szczegól­nie gdy obok etatowych muzyków pojawiają się goście. Tak jest z albumami „Shout!”, który zbiera utwory Gov’t Mule wykonane z udziałem takich gwiazd jak Dr. John, Elvis Costello czy Dave Mat­thews i „Sco-​Mule”, który przynosi zapis nie­publikowanego nigdy wcześniej kon­certu z 1999 roku, w którym razem z Gov’t Mule wystąpił legen­darny jaz­zowy gitarzysta John Scofield.

Jak przy­stało na dziesiąty w dorobku album studyjny, i to taki, na który fani musieli czekać cztery lata, bo tyle minęło od wydania poprzed­niej studyj­nej płyty Gov’t Mule, „Shout!” przyniósł dużo dobrego. Dwa krążki, a na nich w sumie 22 utwory, choć powinno się raczej powiedzieć 11 utworów zagranych dwa razy. Na pierw­szej płycie śpiewa War­ren Haynes. Na drugiej słyszymy te same piosenki, ale zaśpiewane przez gości i jest to bar­dzo miłe muzyczne doświad­czenie. Warto pobawić się zresztą w dokładne szukanie róż­nic, bo ścieżka wokalu to nie jedyne, czym te wer­sję się róż­nią. Dobrym tego przy­kładem jest „Bring On The Music” zaśpiewany naj­pierw przez Ty’a Taylora, wokalistę grupy Vin­tage Trouble, a potem podany w jedenastominutowej wer­sji z piękną, nie­zwykle melodyjną i trwającą dobrą połowę utworu solówką gitary Haynesa, który także stoi przy mikrofonie. Majstersztyk.

Roz­budowane par­tie gitary to z kolei główny znak roz­poznaw­czy albumu „Sco-​Mule”. Tam obok jaz­zującego Gov’t Mule legenda jaz­zowej gitary, John Scofield. We wrześniu 1999 roku John Scofield i Gov’t Mule, jesz­cze z Allenem Woody’m na basie, roz­poczęli współ­pracę, która zaowocowała dwoma wyjąt­kowymi kon­cer­tami, jakie odbyły się w Geo­r­gii, a po których – poza wspo­mnieniami uczest­ników – nie pozostał żaden ślad, żaden bootleg czy amator­skie nagranie. I oto teraz, po 16 latach od tam­tych kon­cer­tów holen­der­ski Provogue wypu­ścił na rynek świet­nie brzmiący album zawierający ponad dwie i pół godziny tam­tego roz­im­prowizowanego materiału. Całość jest w cało­ści instrumen­talna i łączy jazz, rocka, soul, funk i pew­nie wszystko inne, czego tylko moglibyśmy się spo­dziewać po współ­pracy takich osobowo­ści. Dla osób, które cenią sobie jamową naturę Muła i wir­tuozerie Johna Scofielda, to jest pozycja, której trzeba posłuchać. Tym bar­dziej, że to nie koniec muzycz­nych ciekawostek, jakie Gov’t Mule przy­gotowało dla fanów…

Prze­mek Draheim

Wydawca: Provogue Records
Posłuchaj: www.mascotlabelgroup.com

Jimmy Barnes „Hindsight”

AC/​DC, INXS, Kylie Minogue czy Nick Cave to tylko nie­które ze znanych muzycz­nych nazw i nazwisk, które pochodzą z Australii – krainy wydawałoby się tak bar­dzo oddalonej od cen­trum muzycz­nego main­streamu. Do powyż­szej listy warto dodać jesz­cze jedno nazwisko, w Pol­sce prak­tycz­nie nie­znane, a w rodzin­nym kraju mające status praw­dziwej legendy rocka. To wokalista Jimmy Bar­nes. Pod koniec ubiegłego roku, nakładem holen­der­skiej wytwórni Provogue, ukazała się płyta „Hind­sight”, którą artysta uczcił 30. rocz­nicę roz­poczęcia kariery solowej. Na albumie towarzyszyli mu goście, m.in. Joe Bonamassa. Ci, którzy znają katalog płytowy Bonamassy słyszeli już tych gen­tlemanów razem w kom­pozycji „Too Much Ain’t Enough Of Love” – zawar­tej na płycie Joe, a zaśpiewanej – tak jak w oryginale – właśnie przez Bar­nesa. Tu Joe oddaje przy­sługę i to dwukrot­nie – naj­pierw w towarzystwie muzyków z legen­dar­nej for­macji Jour­ney, potem wokalistki Tiny Areny.

Na „Hind­sight” składa się czter­na­ście utworów, czyli ponad godzina muzyki, w której przed mikrofonem błysz­czy Jimmy Bar­nes, a towarzyszą mu bar­dzo ciekawi, szczegól­nie z naszej środ­kowoeuropej­skiej per­spek­tywy goście. Mnie jako miłośnika coun­try cieszy obec­ność Keitha Urban – i natural­nie wspo­mnianego już bluesowego Joe Bonamassy – ale są tu też grupy The Living End, Baby Animals, Diesel czy znany z bandu Bruce’a Spring­steena Steven Van Zandt. Sporo interesujących głosów i roc­kowych brzmień. Interesujące są też historia i losy nowego albumu, który w Australii roz­rósł się do aż trzech płyt CD – na pierw­szej są nowe nagrania, na dwóch pozostałych archiwalne hity, jak przy­stało na kom­pilację „The Best Of”. Nie­zależ­nie od tego, po który zestaw sięgniemy, czeka nas blues-​rockowa gratka z wybuchowym głosem na pierw­szym planie. Jak powiedzieliby w Australii, good on ya!

Prze­mek Draheim

Wydawca: Provogue Records
Posłuchaj: www.mascotlabelgroup.com

© Blues.pl 2000-2014 | Code & design PMK Design