In English

Mystic Productions i bluesowe nowości

opublikowano w dziale Wydawnictwa

Jesz­cze kilka lat temu znalezienie zagranicz­nych bluesowych nowo­ści w pol­skich sklepach płytowych było spo­rym wyzwaniem. Dziś, zarówno naj­waż­niej­sze europej­skie i amerykań­skie oficyny, jak i mniej­sze, ciekawe wytwór­nie, cieszą się dobrą dys­trybucją i łatwym dostępem do pol­skich melomanów. Duża w tym zasługa wydaw­nictw pokroju Mystic Produc­tions, które dbają o to, aby bluesowe nowo­ści nie omijały Pol­ski. Także te „jesz­cze ciepłe”. Do tej kategorii należy wydany kilka dni temu przez holen­der­ską wytwór­nię Provogue album Beth Hart, „Bet­ter Than Home”. Opisując jej poprzed­nią płytę wspo­mniałem, że głos Beth Hart brzmiał tam dużo doj­rzalej niż wcześniej; produk­cja i realizacja nagrań były znakomite; a same utwory dobrze napisano i pierw­szorzęd­nie wykonano. To samo można powiedzieć o „Bet­ter Than Home”. Zresztą sama artystka mówi o tej płycie, że to jej naj­doj­rzal­sze muzyczne dziecko. Całość utrzymana jest głów­nie w roz­lanej, delikat­nej kon­wen­cji, ale wokalny pazur też tam można znaleźć, choć zdecydowanie rzadziej niż dotąd. Piękna płyta i bar­dzo ją polecam.

Coś w cał­kiem innej stylistyce i z cał­kiem innym zapleczem, to malutka, nie­zależna wytwór­nia Big Legal Mess i surowy bluesman w starym stylu – Leo Bud Welch z płytą „I Don’t Prefer No Blues”. Jeśli zawarty tam blues kojarzy się z grubo ciosanymi produk­cjami, jakie od połowy lat 90tych wychodziły z taśmy produk­cyj­nej wytworni Fat Possum Records, to słusz­nie. Big Legal Mess to bowiem wytwór­nia córka Fat Possum i tak jak w katalogu mamy, także w jej archiwach znaj­dziemy naj­praw­dziw­szego, naj­surow­szego bluesa jakiego tylko można sobie wyobrazić na początku XXI wieku. Rok temu, mając wtedy 81 lat, Leo Welch nagrał dla Big Legal Mess swoją debiutancką płytę, o mocno gospelowym charak­terze. Kolejna w dorobku miała już być bluesowa i tak rzeczywi­ście się stało. All­music Guide pisze, że „to połączenie chropowatego Delta Bluesa spod znaku R.L. Burnside’a z wczesnym chicagow­skim soun­dem Muddy Watersa”. Jak byśmy tego nie nazwali, usłyszeć takiego bluesa w roku 2015 to spore zaskoczenie.

Muzyczną ciekawostką, choć sto razy bar­dziej od Welcha nowoczesną, jest nowy album grupy har­monij­karza Johna Pop­pera, Blues Traveler – „Blow Up the Moon” wydany przez Loud & Proud Records, czyli Blues Traveler w wer­sji pop. Choć mieszanie bluesa z popem purystom nie zawsze jest smak, nie można zaprzeczyć, że takie eks­perymenty są ciekawe i na pewno znaj­dują swoją publicz­ność. Z takiego założenia wyszedł John Pop­per zapraszając do nagrania „Blow Up The Moon” cał­kiem pokaźną grupę gości. Nie­stety, może dlatego że to głęboko-​popowy światek te nazwiska mnie nie mówią nic, ale słucha się ich przyjem­nie – szczegól­nie wtedy, gdy mamy ochotę na trochę lek­kiej, radiowej roz­rywki w dobrym guście.

Znakomite nazwiska, i to bar­dzo dobrze znane każ­demu miłośnikowi bluesa, słychać na nowej płycie Rob­bena Forda – wydanej podob­nie jak krążek Bet Hart przez Provogue Records. Wśród gości Keb’ Mo, Robert Ran­dolph, War­ren Haynes czy Sonny Lan­dreth. Kiedy dodać to tego łatwość, z jaką w prze­strzeni między bluesem, jaz­zem a fun­kiem porusza się Ford, album „Into The Sun” staje się jedną z tych pozycji, których na pewno trzeba posłuchać. Jak dobrze, że podob­nie jak w przy­padku pozostałych, opisanych wyżej płyt, dzięki Mystic Produc­tions można to zrobić w swoim ulubionym płytowym sklepie nieopodal.

Prze­mek Draheim

Opublikowano: 2015-04-22 13:25:19
Wydawca: Provogue Records, Big Legal Mess, Loud & Proud Records
Posłuchaj: www.mystic.pl

© Blues.pl 2000-2016 | Code & design PMK Design