In English

RIP Cat Records

opublikowano w dziale Wydawnictwa

W 2010 roku na amerykań­skim rynku wydaw­niczym pojawiła się nowa bluesowa wytwór­nia, RIP Cat Records. Jej założyciel, Scott Abeyta, postawił sobie za cel prezen­towanie ciekawych, a dotąd nie­znanych bluesowych wykonaw­ców, związanych głów­nie z kalifor­nij­ską sceną muzyczną. Stąd w katalogu wytwórni dominuje West Coast blues, ale słychać też echa rhythm’n’bluesa czy roc­kabilly. Warto przyj­rzeć się zespołom, które nagrywają dla RIP Cat.

Klasyczne granie spod znaku West Coast bluesa z gitarą i prze­sterowaną har­monijką w rolach głów­nych to płyta „Americana” grupy The 44s, która miała się pojawić tego lata w Pol­sce na kilku kon­cer­tach. Nie­stety, z trasy kon­cer­towej wyszły nici – a szkoda, bo zawar­tość albumu zapowiadała nie­zwykle rasowe granie. Tych rasowych i świet­nie brzmiących płyt w katalogu RIP Cat z miesiąca na miesiąc jest coraz więcej.

Nowy krążek, po sied­miu latach mil­czenia, wydał w tej oficynie zespół The Blasters – gen­tlemani, którzy na kalifor­nij­skiej scenie funk­cjonują od 1979 roku. Na album „Fun On Satur­day Night” złożyły się kom­pozycje w klimacie rhythm’n’bluesa niczym z potań­cówki w amerykań­skim liceum z połowy lat pięć­dziesiątych, trochę jak w pierw­szej czę­ści przy­gód Marty’ego McFly’a z „Powrotu do przy­szło­ści”. Miłe granie w nastroju retro.

Kilka lat temu w ręce bluesowych słuchaczy wpadła płyta sygnowana przez har­monij­karza Johnny’ego Mastro i prowadzony przez niego zespół The Mama’s Boys – album z czarną okładką i mroczną, ciężką zawar­to­ścią, w interesujący spo­sób łączącą tradycyj­nego bluesa z dozą rocka czy wręcz psychodelii. Okazuje się, że naj­now­szy long­play Johnny Mastro nagrał właśnie dla RIP Cat Records i co ważne, płyta ani o jotę nie ustępuje czar­nemu debiutowi. „Luke’s Dream”, bo tak nazywa się krążek, to muzyka z wysokiej półki – świeża, eks­cytująca, pełna ekspresji.

Miał nosa Scott Abeyta, założyciel RIP Cat Records, proponując Johnny’emu Mastro kon­trakt płytowy w swojej oficynie. Oczywi­ście nie zapo­mniał przy tym o sobie i kolegach z zespołu w którym gra na gitarze – Whiteboy James & The Blues Express. Grupa działała w latach osiem­dziesiątych i dziewięć­dziesiątych, by na początku nowego mil­len­nium zawiesić działal­ność. Whiteboy James reak­tywował band kilka lat temu i – jak pokazuje album „Extreme Makeover” – warto było na to czekać. Zabawna okładka z pięcioma kalifor­nij­skimi pin-​up girls dbającymi o wizaż lidera zespołu sugeruje, że poczucia humoru człon­kom zespołu nie brakuje. Podob­nie jak muzycz­nego talentu w guście miłośników dźwięków w stylu nieod­żałowanego Hol­lywood Fatsa czy bliż­szego naszym czasom Kida Ramosa.

Słuchając naj­now­szych płyt RIP Cat Records warto pamiętać o krążku The Mighty Mojo Prophets, który firma wydała jako pierw­szy, otwierając tym samym nowy roz­dział w długiej i bar­dzo pięk­nej historii kalifor­nij­skiego bluesa, na kar­tach której złotą czcionką zapisały się takie gwiazdy jak Rod Piazza, Wil­liam Clarke czy James Har­man. Jeśli takie są początki, kto wie do jakiego poziomu wytwór­nia doj­dzie za kilka lat. Warto mieć ją na oku.

Prze­mek Draheim

Opublikowano: 2012-12-03 12:33:14
Wydawca: RIP Cat Records
Posłuchaj: www.ripcatrecords.com

© Blues.pl 2000-2016 | Code & design PMK Design