In English

American Soul

opublikowano w dziale Wydawnictwa

Od kilku lat panuje w muzyce popular­nej moda na brzmienia retro i klasyczny soul, który coraz czę­ściej – w lekko tylko unowocześnionej wer­sji – trafia na listy prze­bojów i osiąga suk­ces kasowy. Takie współ­czesne, klasycz­nie soulowe płyty mogą się podobać także miłośnikom bluesa, szczegól­nie tym, którzy mają uszy otwarte na dokonania Otisa Red­dinga czy Percy’ego Sledge’a.

Tak jest z nowym albumem wokalisty Micka Huck­nalla, płytą „American Soul”, którą otwiera genialna soulowa bal­lada „That’s How Strong My Love Is” – ta sama jaką w 1964 roku zadebiutował O.V. Wright, a rok póź­niej nagrał The Big O. Słuchając tej i innych zebranych na krążku piosenek trudno uwierzyć, że Huck­nall, zanim wywin­dował zespół Sim­ply Red do statusu megagwiazdy, śpiewał z zapałem muzykę punk. Łatwiej uwierzyć w sym­patię lidera tej brytyj­skiej popo­wej grupy do amerykań­skiej muzyki soul, która swoje naj­jaśniej­sze momenty prze­żywała w połowie lat sześć­dziesiątych. Tę fascynację słychać było na poprzed­niej płycie Huck­nalla, poświęconej w cało­ści muzyce Bobby’ego „Blue” Blanda, ale naj­peł­niej słychać ją tu, na albumie „American Soul” odnoszącym się wprost do takiego muzycz­nego klimatu. W ramach rodzyn­ków, obok soulowych ever­greenów możemy tu znaleźć kom­pozycje bluesmana Jimmy Reeda czy grupy The Animals, ale zdecydowanie króluje muzyka duszy. Całość zrealizowano z szacun­kiem dla pier­wo­wzorów i bez względu na to, czy ktoś lubi czy nie lubi Sim­ply Red, nie spo­sób udomowić tym wykonaniom urody. Dowodem niech będzie dostępny na YouTube fragment.

Artystką, która w dużej mierze zapocząt­kowała tę współ­czesną modę na klasyczny soul jest Joss Stone – młoda Brytyjka, która w 2003 roku, płytą „The Soul Ses­sions”, nie tylko pokazała się światu, ale także od razu zaskar­biła sobie sym­patię soulowej publicz­no­ści. Teraz, po prawie dziesięciu latach wydała nowy krążek, którym wraca do swoich muzycz­nych korzeni – nawet tytuł brzmi znajomo, „The Soul Ses­sion Vol. 2”. Ten sam tytuł i to samo podej­ście do muzyki – więcej żywego grania, mniej nowoczesnych brzmień i sam­pli. Płytą „The Soul Ses­sions Vol.2” Joss Stone wróciła do muzyki, która chyba naj­dźwięcz­niej gra w jej sercu, chociaż trzeba zaznaczyć, że jest to ten póź­niej­szy soul, nawiązujący bar­dziej do brzmienia wczesnych lat siedem­dziesiątych niż do ery Red­dinga czy Jamesa Carra. Nie­mniej, słucha się tych jedenastu piosenek nie­zwykle przyjemnie.

Zdecydowanie młod­szym graczem na brytyj­skiej scenie muzyki soul – nie wypominając wieku ani Joss Stone, ani Mic­kowi Huck­nal­lowi – jest zespół The Over­tones. Zespół, czy… chciało by się powiedzieć „boys­band”, bo w jego skład wchodzi pięciu gen­tlemanów o ciekawych głosach i nienagan­nym wyglądzie, co – nie oszukujmy się – także ma wpływ na to jak sprzedają się ich płyty. Ale naj­waż­niej­sza jest – a przy­naj­mniej powinna być – muzyka, a tej na płycie „Higher” nie można niczego zarzucić. Boys­bandy w stylu retro zdają się zresztą cieszyć coraz więk­szą popular­no­ścią. O ile jed­nak koledzy Over­tonesów z nie­miec­kiego trio The Baseballs czer­pią peł­nymi gar­ściami z dorobku lat ‘50 i ery klasycz­nego rock’n’rolla, o tyle dekadą w jaką celują The Over­tones są lata ‘60. Zarówno te wczesne, bliż­sze rhythm’n’bluesowi i muzyce Doo Wop, jak i te późne, będące złotą erą klasycz­nego soulu i muzyki spod znaku legen­dar­nej wytwórni Motown. Gdyby ktoś się zastanawiał jak mogliby brzmieć wcześni The Temp­tations gdyby prze­nieść ich w nasze czasy, wykonania The Over­tones mogłyby być dobrą wskazówką. Znakomite granie dla miłośników modern retro.

Prze­mek Draheim

Opublikowano: 2012-12-11 15:36:02
Wydawca: Warner Music Poland
Posłuchaj: Odsyłacze w tekście

© Blues.pl 2000-2016 | Code & design PMK Design