In English

Niezależny blues

opublikowano w dziale Wydawnictwa

W prze­ci­wień­stwie do muzyki pop gdzie prym wiodą duże wytwór­nie, bluesowy rynek wydaw­niczy to głów­nie małe, specjalistyczne oficyny lub arty­ści, który swoje płyty wydają własnym sump­tem. Warto obser­wować tę gałąź branży, bo w jej ramach pojawia się dużo ciekawego bluesa.

Ci, którzy bluesa szukają w Detroit powinni sięgnąć po nową produk­cję Howarda Glazera, „Step­child Of The Blues”. Tym obe­znanym w bluesie słuchaczom wspo­mniane Detroit powinno się kojarzyć na przy­kład z twór­czo­ścią Johna Lee Hookera. Glazer to oczywi­ście inne pokolenie, ale można już go śmiało nazwać weteranem tam­tej­szej sceny, zasłużonym szczegól­nie dzięki nie­zwykle owoc­nej współ­pracy z czar­noskórym har­monij­karzem Har­monica Shahem, z którym kilka dobrych lat temu kon­cer­tował w Polsce.

O ile Glazer preferuje ener­getyczne granie, z małymi tylko akustycz­nymi wyjąt­kami, o tyle gitarzysta Jeff Jen­sen to przy nim oaza spo­koju. Słychać to wyraź­nie na płycie „Road Worn and Rag­ged”. Jen­sena znam od pierw­szej płyty, która jakiegoś szczegól­nego wrażenia na mnie nie zrobiła. Więcej, zajęło mi chwilę żeby skojarzyć, że młody chłopak z kozią bródką i w kapeluszu, z okładki debiutanc­kiego albumu, i doj­rzały gen­tleman w z obfitą brodą ze zdjęcia na nowym, jego trzecim krążku, to ta sama osoba. Jen­sen zmienił nie tylko sceniczny image, ale bar­dzo wydoroślał muzycz­nie, prze­nosząc akcent z gitarowych popisów na dobrze skrojone, godne uwagi piosenki – na dodatek wyśpiewane doj­rzałym, naprawdę ład­nym głosem. Taka zresztą jest cała ta płyta – doj­rzała i ładna. Ją Pań­stwu polecam, podob­nie jak nowy album bluesmana, który nie stroni od muzyki soul i podob­nie jak Jeff Jen­sen pięk­nie śpiewa. To Billy Thomp­son z albumu „Friend”.

Billy Thomp­son – czyli męż­czyzna w sile wieku i z kil­koma ciekawymi płytami na kon­cie, wydanymi albo własnymi siłami, albo przez małe wytwór­nie. Ta naj­now­sza, „Friend”, fir­mowana jest przez „Soul Stew Records” i trudno o lep­sze skojarzenie, bo to rzeczywi­ście blues mocno prze­sycony soulem. Szczegól­nie w tych wol­niej­szych numerach, jak choćby „Inter­lude”, z pięk­nym, roz­lanym Ham­mon­dem pod pal­cami wiel­kiego Mike’a Fin­nigana, znanego choćby ze współ­pracy z Jimim Hen­drik­sem, Joe Coc­kerem czy Michaelem McDonaldem.

Soulowe wstawki znaleźć można także na nowej produk­cji wytwórni Eller Soul Records. Long­play nosi tytuł „Cobalt”, a fir­muje go Hol­land K. Smith, czyli gitarzysta wylan­sowany przed laty przez U.P. Wil­sona, będący dowodem na wyjąt­kowość i szczególne brzmienie bluesa z Tek­sasu. On sam tego bluesa wzbogaca nie tylko por­cją soulu, co na płycie „Cobalt” słychać szczegól­nie, ale także odrobiną jazzu czy muzyki latynoskiej. A że płytę wyprodukowała inna tek­sań­ska legenda, Anson Fun­der­burgh, miłośników takich dźwięków czeka na tej produk­cji dużo dobrego.

Smakowita, choć utrzymana w cał­kowicie innym, southern-​rockowym klimacie jest muzyka Jima Gustina i towarzyszącej mu for­macji Truth Jones z wydaw­nic­twa „Can’t Shed A Tear”. Takiego głosu nie powstydziłby się w swojej płytowej kolek­cji żaden miłośnik Lynyrd Skynyrd czy The All­man Brothers Band, co dowodzi, że warto trzymać rękę na pul­sie tego, co dzieje się w nie­zależ­nym bluesie.

Prze­mek Draheim

Opublikowano: 2014-02-20 15:14:25
Wydawca: Lazy Brothers Records, Swingsuit Records, Soul Stew Records, Eller Soul Records, Jim Gustin
Posłuchaj: Odsyłacze w tekście

© Blues.pl 2000-2016 | Code & design PMK Design