In English

Gitarowe gwiazdy wytwórni Provogue

opublikowano w dziale Wydawnictwa

Założona w 1990 roku holen­der­ska wytwór­nia Provogue to oficyna specjalizująca się w muzyce będącej połączeniem bluesa i rocka, z gitarą w roli głów­nej. W jej katalogu znaleźć można płyty tak cenionych i popular­nych współ­czesnych gitarzystów jak Joe Bonamassa, Robert Cray czy znany z Gov’t Mule War­ren Haynes. Wśród gwiazd wytwórni jest też muzyk, którego Magazyn Guitar Player nazwał „jed­nym z naj­bar­dziej szanowanych gitarzystów na planecie” – Eric John­son. Jego jesz­cze ciepła płyta, „Europe Live”, nakładem wytwórni Provogue, a dzięki dys­trybucji Mystic Produc­tions, 23 czerwca trafiła na półki sklepów muzycz­nych także w Pol­sce. To czter­na­ście utworów zarejestrowanych pod­czas kilku róż­nych kon­cer­tów w Europie, i muzyka z pogranicza, bluesa, rocka i jazzu, czyli mieszanka, która zaskar­biła mu opinie geniusza gitary. To jeden z tych gitarzystów, których stylu i brzmienia nie spo­sób pomylić z nikim innym – jest jedyny w swoim rodzaju.

Kolega John­sona ze stajni Provogue, Kenny Wayne Shepherd, na taki status musi jesz­cze pracować, choć gitarowej spraw­no­ści nigdy nie można mu było odmówić. Także, gdy pojawił się na scenie w połowie lat 90. jako nastolatek wywołując powszechną sen­sację. Dziś, już jako doj­rzały męż­czyzna, przy­pomina się z nową płytą, „Goin Home”. Po kilku mocno komer­cyj­nych longplay’ach jakie w ostat­nich latach przy­darzyły się przy­zwyczajonemu do popular­no­ści Shepher­dowi – przy­po­mnijmy, że jego debiut sprzedał się w licz­bie ponad 500 tysięcy egzem­plarzy, co jak na bluesa jest wynikiem nie­zwykłym – na nowym krążku gitarzysta ze Shreveport w Louisianie bar­dzo mocno wskazuje na swoje muzyczne inspiracje. W tym depar­tamen­cie króluje blues. Shepherd sięga po kom­pozycje Alberta Kinga, Muddy Watersa, Magic Sama, Bo Diddley’a czy Freddie’go Kinga. Towarzyszą mu w akcji świetni muzycy – m.in. bęb­niarz Stevie Ray Vaughana Chris Layton – oraz goście, The Rebirth Brass Band, Keb’ Mo’, Ringo Starr, Joe Walsh, War­ren Haynes and Robert Ran­dolph. W takim towarzystwie musiała się udać bar­dzo smakowita płyta – wpisująca się w jego naj­bar­dziej bluesowe dokonania, ale nie­po­zbawiona komer­cyj­nego pazura w osobie popular­nych gości – co zawsze pozytyw­nie wpływa na słupki sprzedaży.

Wymiar zdecydowanie waż­niej­szy od komer­cyj­nego ma nowy album Wal­tera Trouta – i chyba nie będzie prze­sady w stwier­dzeniu, że to cud, iż w ogóle możemy go słuchać. Pisząc te piosenki Wal­ter Trout leżał na szpital­nym łóżku czekając na prze­szczep wątroby, który miał być jego jedyną szansą na prze­życie. Szansą dodajmy odległą, bo na drogi zabieg nie było go stać. Z pomocą przy­szły media spo­łecz­no­ściowe i fani, no i udało się. Dziś słuchając tego albumu tylko zdjęcia nie­zwykle wychudzonego artysty na okładce przy­pominają, jak dramatyczna była sytuacja z ostat­nich miesięcy. Muzyk, który współ­pracował w swojej karierze z Joh­nem Mayal­lem, grupą Can­ned Heat, Joh­nem Lee Hookerem i Big Mamą Thorn­ton, w ramach podziękowania od swoich fanów i ludzi dobrego serca dostał nowe życie i to słychać na „The Blues Came Cal­lin’” – warto poświęcić tej produk­cji trochę uwagi.

Prze­mek Draheim

Opublikowano: 2014-07-04 14:01:02
Wydawca: Provogue Records
Posłuchaj: Odsyłacze w tekście

© Blues.pl 2000-2016 | Code & design PMK Design