In English

Peder af Ugglas
„Autumn Shuffle”,
„Beyond”

opublikowano w dziale Wydawnictwa

Wciągająca, rozmarzona, intensywna, a do tego odkryta przez zupełny przypadek. Te kilka słów dobrze oddaje ducha muzyki Pedera af Ugglasa – trochę tajemniczego szwedzkiego gitarzysty z charakterystycznymi pomarańczowymi okularami na nosie i elektryczną gitarą National na kolanach. Mówię „tajemniczego”, bo to postać spoza muzycznego mainstreamu. Zresztą, jeśli wnioskować po komentarzach na muzycznych forach, Ugglas bardziej niż melomanom znany jest audiofilom zainteresowanym wyciśnięciem ze swojego sprzętu odsłuchowego stu procent jego możliwości. Słuchając „Autumn Shuffle” i „Beyond” nietrudno to zrozumieć. Obie płyty – firmowane znaczkiem cenionej w audiofilskim świecie wytwórni Opus 3 – brzmią fenomenalnie. Dźwięk ma odpowiednią masę i w przeciwieństwie do większości współczesnych nagrań nie jest skompresowany, a wręcz przeciwnie, otoczony powietrzem zdaje się wypływać z głośników pokazując przy tym całe bogactwo barw. I znowu, opis nieco malarski, ale do muzyki Ugglasa pasuje. Tylko co to za muzyka? Atmosfera całości wskazuje na bluesa, improwizacje odwołują się do jazzu, gitarowe brzmienia przypominają gospel. Tak wiele elementów spiąć może w jedno tylko sprytny termin roots – korzenne granie.

Tak też rozpoczyna się „Autumn Shuffle”. Mięsisty, rozlany slide rozgrzewa się leniwie. Po chwili dołącza do niego głęboki bas, perkusja wybijająca jednostajny rytm i delikatna mgiełka akordeonu – jakby nieśmiało, w tle. Bardziej pewne siebie jest wtórujące gitarze elektryczne piano. Mijają minuty, atmosfera gęstnieje, muzycy zapraszają w podróż.

O ile w przypadku wielu płyt warto wypunktować tylko najciekawsze momenty, tu – dla pełnej jasności – trzeba by napisać o każdym z utworów wspominając także o tym, w jakiej kolejności następują po sobie, jak jedne zaostrzają apetyt na drugie. I tak ascetyczny „Passion” pozwala się wyciszyć po funkującym „Central South”, a przynoszący obraz pulsującego życiem miasta, jazzujący „Stockholm” z saksofonem prowadzącym dialog z gitarą przygotowuje słuchacza na pierwotny w formie „Passing By”. Ten ostatni brzmi trochę jak rozłożony na czynniki pierwsze „Ten Milion Slaves” Otisa Taylora z pełną drive’u gitarą slide i wyjątkowo mocno przesterowaną harmonijką. Zamykający krążek „A Hymn”, kojarzący się bardzo z filmowymi ilustracjami Ry Coodera, jest jak delikatne przebudzenie po pięknym śnie i zachęta do tego, aby bez zwłoki sięgnąć po drugi z albumów, „Beyond”. A tam lirycznego snu ciąg dalszy.

Zaczyna się od samotnego elektrycznego piana, jakby ktoś dopiero szukał tych właściwych dźwięków. Gdy pałeczki perkusji uderzają w talerz rozpoczyna się muzyka, a wraz z nią jedna z najładniejszych gitarowych zagrywek, pełna prostych pociągnięć gitary slide, pełna klasy i smaku. Delikatność tytułowego „Beyond” kontruje „Exile” – najbardziej mroczny numer na płycie mający ciężki, wręcz klaustrofobiczny charakter. Na coś takiego trudno nie zwrócić uwagi.

Może kiedyś Peder af Ugglas osiągnie status wspomnianego już Coodera czy innego malarza slide’owych nastrojów, Dereka Trucksa. Oby, bo jego muzyka naprawdę otwiera uszy.

Przemek Draheim

Opublikowano: 2009-12-23 16:56:34
Wydawca: Opus 3
Posłuchaj: www.myspace.com/pederafugglas

© Blues.pl 2000-2016 | Code & design PMK Design