In English

Siła młodości

opublikowano w dziale Wydawnictwa

Młodych i zdolnych w bluesowym środowisku nie brakuje. Całe szczęście, bo widać na ich przykładzie, że stereotypowy bluesman to nie do końca bluesman realny. Taka Gina Sicilia, skąpana w pastelowych kolorach, nie ma przecież w sobie niczego smutnego. Na bluesowej scenie pojawiła się przebojem. Jej debiutancki album „Allow Me To Confess” został nominowany do prestiżowej Blues Music Award w kategorii „Najlepszy Bluesowy Debiut Roku”. Teraz Sicilia przypomniała się nową płytą – co ważne, równie dobrą jak ta poprzednia. Elementów wspólnych jest kilka: miły dla ucha głos, emocjonalny sposób śpiewania i piosenki z tekstami, na które warto zwrócić uwagę. Nieco inna jest stylistyka samych piosenek. To już nie tylko blues czy kojarzący się z latami pięćdziesiątymi soul, ale także odrobina muzyki country. Dużo w tym dojrzałości. „The Lowest Of The Low”, na przykład, zachwyca budowaniem napięcia i rozdzierającym śpiewem Giny. Choćby dla tego utworu warto płyty „Hey Sugar” posłuchać.

Ten album Gina Sicilia wydała nie własnymi siłami, jak miało to miejsce w przypadku jej debiutanckiego krążka, ale z pomocą młodej, acz coraz prężniej działającej wytwórni Vizz Tone Label. Dla tej samej firmy swój nowy kompakt przygotował Dave Gross – utalentowany gitarzysta, który na albumie Giny pojawił się w roli po pierwsze gitarzysty, po drugie producenta całości, a więc osoby odpowiedzialnej za brzmienie longplay’a. To jeden z tych artystów, którym przyglądam się uważnie od samego początku ich artystycznej drogi, a więc jeśli dobrze liczę od jakichś czterech lat. Właśnie wtedy wydał swoją debiutancką, dobrze przyjętą płytę. Od tamtej pory – i to jest rzecz bardzo ciekawa – każdy kolejny jego album jest lepszy od poprzedniego. Zgodnie z tą logiką, ten najnowszy czyli „Crawling The Walls” jest najlepszym, jaki Dave Gross do tej pory nagrał. Brzmieniowo – majstersztyk; wokalnie – coraz lepiej; gitarowo… Powiem tak… Jeszcze kilka lat, a panowie tacy jak Rick Holmstrom, Duke Robillard czy Junior Watson będą musieli podzielić się chwałą. „To niesłychanie odświeżające móc słuchać Dave’a Grossa. To młody człowiek, który poświęca wiele uwagi bluesowej tradycji, studiuje muzykę dawnych mistrzów, ale nie boi się szukać własnej drogi i własnego brzmienia” – tak powiedziała o nim Debbie Davies – gitarzystka, która wie co mówi, bo swoje szlify zbierała w zespole Alberta Collinsa. Tak często zarzuca się dziś młodym gitarzystom bluesowym, że nawiązują przede wszystkim do rocka, a tu proszę, niespodzianka, czysty blues.

O ile Vizz Tone Label, która ten longplay wydała jest raczej młodą firmą, o tyle Telarc to już bardzo znana na rynku i co najważniejsze poważana przez melomanów marka. Wydaje różną muzykę. Od klasyki, przez jazz, po bluesa. W tej kategorii ukazała się nowa płyta Shemekii Copeland – wokalistki, którą do grona młodych-zdolnych z pewnością trzeba zaliczyć. Córka nieżyjącego już bluesmana z Teksasu, Johnnye’go Copelanda i dziewczyna, która kilka lat temu okazała się wielkim bluesowym objawieniem. Wszyscy się zastanawiali jak to możliwe, że tak młode dziewczę śpiewa z taką dojrzałością i taką energią, mocno kojarzącą się z wokalizą królowej bluesa, Koko Taylor. Poprzednie płyty Shemekii, co do jednej, wydała chicagowska wytwórnia Alligator. „Never Going Back” brzmi inaczej, być może z powodu zmiany wydawcy, a być może za sprawą muzyków sesyjnych, wśród których znaleźli się na przykład Mike Mattison z zespołu Dereka Trucksa, Chris Wood i John Medeski. W brzmieniu już nie tylko blues, ale także soul i odrobina jazzu. Tak jak w przypadku Sicilii i Grossa to dobra płyta. Widać siła młodości przekłada się na jakość muzyki.

Przemek Draheim

Opublikowano: 2009-03-28 13:10:59
Wydawca: Vizz Tone Label, Telarc
Posłuchaj: Odsyłacze w tekście

© Blues.pl 2000-2016 | Code & design PMK Design