In English

Polski Dzień Bluesa: Bluesowy EC

opublikowano w dziale Wydawnictwa

Już po Pol­skim Dniu Bluesa można by zadać sobie pytanie: jaki zagraniczny wykonawca kojarzy się pol­skiemu słuchaczowi z bluesem? Blues­fan odpowie pew­nie „B.B. King” – od urodzin którego wzięło początek pol­skie święto, ale przy­godny słuchacz wskaże pew­nie inne nazwisko. Z dużą dozą praw­dopodobień­stwa można przyjąć, że będzie to hasło „Eric Clap­ton”. I cw tym jest, bo o ile nazwanie go bluesmanem byłoby posunięciem dla wielu dys­kusyj­nym, o tyle zamiłowania do bluesa i biegło­ści w tej muzyce odmówić mu nie można. Po bluesowym star­cie i póź­niej­szych róż­nych muzycz­nie dokonaniach, w 1994 roku EC podarował słuchaczom płytę, na którą ci czekali od dawana. „From The Cradle” poświęcona była w cało­ści klasycz­nie bluesowym kom­pozycjom takich autorów jak Leroy Carr, Wil­lie Dixon czy Fred­die King.

W 2000 roku na sklepowe półki trafił z kolei duet z naszym solenizan­tem – „Riding With The King”. Album, który otwiera kom­pozycja Johna Hiatta – z jego płyty pod tym samym tytułem – narobił dwana­ście lat temu sporo szumu w bluesowym środowisku. Zdobył nagrodę Grammy w kategorii „Naj­lep­szy Tradycyj­nie Bluesowy Album Roku”, dotarł do szczytu listy naj­lep­szych bluesowych albumów magazynu Bil­l­board, sprzedał się w podwój­nie platynowym nakładzie, a nawet doczekał wydania na płycie DVD Audio z lep­szą roz­dziel­czo­ścią i dookól­nym dźwiękiem w tech­nice sur­round 5.1. Mało która bluesowa płyta może poszczycić się takim CV. Wśród dwunastu kom­pozycji na „Riding With The King”, obok tych obec­nych od lat w playli­ście B.B. Kinga – takich jak „Ten Long Years”, pięk­nie zagrany „Three O’Clock Blues”, czy „When My Heart Beats Like A Ham­mer” – znalazły się też mniej oczywiste i dość nowocześnie brzmiące utwory pokroju „Marry You” Doyle’a Bram­halla II czy „Hold On, I’m Comin’” spółki kom­pozytor­skiej Isaac Hayes/​David Por­ter z reper­tuaru soulowego duetu Sam & Dave. Ten ostatni urzeka gitarowym call and response między Kin­giem a Clap­tonem. W języku angiel­skim jest taki zwrot „over the top”, co w bar­dzo luź­nym tłumaczeniu można kojarzyć z naszym, „no, chłopcy pojechali”. I rzeczywi­ście, pojechali ostro.

Takich fonograficz­nych duetów można znaleźć w dys­kografii EC kilka. Naj­now­szym jest album „Play The Blues: Live From Jazz At Lin­coln Cen­ter”, na którym Clap­ton występuje razem z zespołem gwiazdy współ­czesnego jazzu, trębacza Wyn­tona Mar­salisa. Całość przynosi klimat jaz­zowej orkiestry sprzed lat, która wzięła się za granie bluesa. A robi to z nie­samowitą lek­ko­ścią i gracją, za sprawą których znane dobrze utwory, jak choćby „Forty-​Four” z reper­tuaru Howlin’a Wolfa, brzmią jak odkryte po raz pierw­szy. Oczywi­ście jazz jaz­zem, ale na płycie Clap­tona nie mogło zabrak­nąć jego sztan­darowej „Layli” – chociaż on sam zarzeka się przy każ­dej moż­liwej okazji, że nie planował jej grać pod­czas tam­tych kon­cer­tów, ale presja basisty zespołu Mar­salisa była tak duża, że musiał jej ulec. Na szczę­ście dla nas, Słuchaczy, bo „Layla” w płasz­czu nowoor­leań­skiego mar­sza pogrzebowego zabrzmiała g-​e-​n-​i-​a-​l-​n-​i-​e. Kropka.

Warto przy­pominać sobie bluesowego Clap­tona, nie tylko od święta.

Prze­mek Draheim

Opublikowano: 2012-09-17 09:30:59
Wydawca: Warner Music Poland
Posłuchaj: Odsyłacze w tekście

© Blues.pl 2000-2016 | Code & design PMK Design