In English

Awek „Rich and Famous”

opublikowano w dziale Wydawnictwa

Czy Fran­cuzi mogą z powodzeniem grać bluesa? Mogą i to wcale nie gorzej od kolegów zza oceanu, co pięk­nie pokazują muzycy grupy Awek. Na płycie „Rich and Famous” – nagranej w należącym do Kida Ander­sena kalifor­nij­skim studiu w San Jose – udowad­niają, że potrafią grać rasowo. W skład grupy wchodzą gitarzysta i wokalista w jed­nej osobie, har­monij­karz oraz sek­cja ryt­miczna złożona z basu i per­kusji. Na krążku, oprócz pod­stawowej ekipy, gra też kilku znakomitych gości: kojarzeni z prowadzoną obec­nie przez Ricka Estrina grupą The Night­cats gitarzy­ści Lit­tle Char­lie Baty i Kid Ander­sen (nie­które piosenki brzmią tu tak, jakby to właśnie „Nocne Koty” je zagrały), śpiewająca chórki Lisa Ander­sen czy Mark Hum­mel. Ten ostatni gra zarówno na har­monijce diatonicz­nej, jak też na chromatyku – raz rządzi piosenką, by innym razem podzielić się zadaniami z har­monijarzem grupy, Stéphane Ber­tolino, budując porywający dialog na instrumenty. Dzięki spo­rej licz­bie gitarzystów biorących udział w projek­cie mamy okazję usłyszeć kilka gitar jed­nocześnie, a to tar­gujących się zagryw­kami, a to grających solo jedna po drugiej. Znakomitym dopeł­nieniem gitarowych popisów są par­tie pianina sprawiające, że nogi same rwą się do potupywania, czy nadające charak­teru utworom dźwiękowe plamy Ham­monda malowane przez kolej­nego szacow­nego gościa – Boba Welsha.

Sek­cja gra równo i napędza całą tę muzyczną machinę wytwarzającą – z godną pozaz­drosz­czenia precyzją i wprawą – różne odmiany elek­trycz­nego bluesa, kon­cen­trując się jed­nak na stylistyce chicagow­skiej. Chociaż nie brakuje tu odrobiny bluesa z zachod­niego wybrzeża, numerów powol­nych i tych z rock’n’rollowym zadziorem. Nie wszystko też zamyka się w dobrze znanych dwunastotak­towych ramach. Na płycie znaj­dziemy trochę soulu, a nawet roc­kabilly! Panowie z Awek bar­dzo przy tym dbają, żeby wszystko dobrze brzmiało. Oczywi­ście duża w tym zasługa Ander­sena, którego studio dołożyło cegiełkę do amerykań­skiego brzmienia albumu. Pod tym kątem szczegól­nie pozytywne wrażenie robi har­monij­karz, którego dźwięk jest pełny, mocny, wręcz tłusty. Buzia sama się cieszy kiedy słyszymy taki sound, zarówno prze­sterowany dzięki lam­powym wzmac­niaczom, jak i naturalny, akustyczny, gdy cała magia dzieje się w samym instrumen­cie. Pozostali wykonawcy nie pozostają w tyle, ser­wując cały wachlarz brzmień, od łagod­nych i delikat­nych, do ostrych i rozdzierających.

Pod­sumowując… Hip­notyzujący groove, zwarta sek­cja, świetna praca pozostałych akom­paniatorów, muzycy prowadzący wywołujący gęsią skórkę zarówno przy grze smakowitych i prze­myślanych solówek, jak i w par­tiach unisono, a także spinający to klamrą wokal, naprawdę pasujący do cało­ści – dla miłośników tradycyj­nego grania to bar­dzo smakowity kąsek, a dla osób prak­tykujących grę na instrumen­tach pierw­szorzędne źródło do „pod­kradania” zagrywek. Z mojego odtwarzacza zbyt szybko tej płyty nie wyciągnę.

Maciej Draheim

Opublikowano: 2012-10-30 13:45:52
Wydawca: Awek
Posłuchaj: www.awekblues.com

© Blues.pl 2000-2016 | Code & design PMK Design